Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niedziela dla włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niedziela dla włosów. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 lipca 2016

Niedziela dla włosów (43)



Podczas kilku ostatnich NdW nadal starałam się zużyć zapasy kosmetyków, zalegających w każdym możliwym kącie. I tak, któregoś dnia okazało się, że nie mam już żadnego oleju do włosów. Nie sądziłam, że kiedyś nadejdzie taki dzień :) Z czystym sumeniem mogłam więc zakupić coś, czego działania byłam ciekawa. Wybór padł na olej z nasion bawełny, Nacomi. Był to doskonały wybór. Zakochałam się w tym oleju od pierwszego użycia, a przy regularnym stosowaniu było tylko lepiej. 
Włosy przede wszystkim stały się niewiarygodnie miękkie. Nie pamiętam, żeby po użyciu czegololwiek były aż tak miłe w dotyku. Olej pokonał nawet miodzik, który do tej pory był moim faworytem w kwestii miękkich włosów. Oprócz tego kudełki za każdym razem są nawilżone, błyszczące i solidnie wygładzone. Olej przy rozsądnej ilości nałożonej na włosy, zmywa się bez problemu. Tym razem użyłam do tego celu balsamu do włosów Babuszki Agafii. 
Olej z nasion bawełny nie jest drogi, dość wydajny i potrafi naprawdę wiele, więc na pewno nie rozstaniemy się zbyt szybko.

Efekt:




poniedziałek, 9 maja 2016

Niedziela dla włosów (42)


Ostatnimi czasy na moich włosach gości niewiele nowości i rzadko eksperymentuję. Nadal staram się wykorzystywać zalegające w szafkach zapasy i przez jakiś czas nie powiększać grona moich włosowych kosmetyków. Czasem jednak, ciekawość bierze górę i do koszyka wpadnie coś nieplanowanego. Tak było z maską Perfect.me Natural Oils Repair. Naczytałam się o niej sporo dobrego, a że cenę ma przystępną, postanowiłam zaryzykować. 

Czego użyłam ?

- szampon pokrzywowy Barwa Ziołowa
- odżywka Biovax pogrubienie i zagęszczenie, nałożona na ok. 3 minuty
- maska Perfect.me, nałożona na ok. 20 minut
- Cudowny Olejek Garnier Fructis na końcówki

Efekt: 


Każdorazowo efekt po użyciu maski bardzo mi się podoba. Włosy stają się gładkie, błyszczące, zdyscyplinowane, idealnie dociążone i do tego bardzo przyjemnie pachną. Niestety zauważyłam też jeden minus dotyczący tej maski. Włosy dosyć szybko wymagają ponownego mycia. Sądzę, że to przez sporą ilość olejów w składzie. Dla moich włosów nadmiar dobroci nie zawsze wychodzi im na dobre. Jednak dla osiągnięcia efektu "posłusznych" i błyszczących włosów, z chęcią sięgam po zieloną maskę Perfect.me.

 

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Niedziela dla włosów (41)



Podczas ostatnich NdW nie działo się nic ciekawego. Z jednej strony brak czasu, z drugiej konieczność zużycia wszystkich zapasów sprawiły, że już dawno nie pojawił się żaden wpis z tej serii. W między czasie nauczyłam się i polubiłam mycie włosów odżywką w pudrze, zmieszaną z szamponem. Początkowo myłam tak całe włosy, a to nie kończyło się dobrze - splątane i matowe włosy miałam gwarantowane. Przy myciu odżywką tylko samej skóry głowy, efekt był więcej niż zadowalający. Włosy przetłuszczają się znacznie wolniej, są odbite od nasady, a skóra wydaje się być dokładnie oczyszczona. Efekt tym razem wzmocnił szampon z pokrzywą "Produkt Benedyktyński", który z pewnością wkrótce doczeka się osobnego wpisu. Nałożenie maski do włosów suchych i zniszczonych Biovax, sprawiło, że kudełki stały się miękkie, nawilżone i ładnie połyskujące w wiosennym słońcu.

Efekt:


niedziela, 7 lutego 2016

Niedziela dla włosów (40)



Podczas czterdziestej NdW miałam okazję wypróbować kupioną już jakiś czas temu, kefirową maskę z łopianem firmy Fitocosmetic. Najpierw parę słów o tym jednorazowym maleństwie: 

Maska z kefirem i łopianem to naturalny środek używany od wieków w pielęgnacji włosów. Maska zmiękcza i naprawia włosy, nadaje im objętości, blasku, chroni przed rozdwajaniem i łamliwością. Kefir nadaje włosom objętość i blask. Olejek z łopianu otacza każdy włos, uszczelniając jego powierzchnię, chroniąc przed rozdwajaniem.

Działanie:

- lśniące, miękkie i mocne włosy
- kefir spowalnia siwienie włosów, utrzymuje równowagę skóry głowy
- łopian chroni włosy przed kruchością i łamliwością
- wzmacnia włosy i przyspiesza ich wzrost
- stworzona na bazie naturalnych produktów

Sposób użycia: Nanieść maskę na całą długość czystych, umytych włosów. Pozostawić na 5-10 minut i następnie zmyć wodą.

Skład: Aqua, Glyceryl Monostearate, Behenamidopropyl Dimethylamine, Triticum Vulgare Oil (olej z kiełków pszenicy) , Arctium Lappa Root Extract (wyciąg z korzenia łopianu), Whey protein (białka kefiru) , Caprae Lac (kozie mleko) , Linseed Oil (olej lniany),  Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Dimethicone, Panthenol (prowitamina B5), Perfum, Lactic Acid, Benzoic Acid , Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

Cena: ok. 4zł



Maskę nałożyłam na włosy na ok. 20 minut, dając jej szanse na zadziałanie. 5 minut to myślę, ciut za mało. Konsystencja maski jest taka jak należy - nic nie kapie z palców, dobrze rozprowadza się na włosach. Zapach w żaden sposób nie przypomina kefiru - jest sztuczny, ale nie drażniący. 
W efekcie włosy okazały się całkiem zadowolone z użycia maski. Lubię, kiedy przy płukaniu przypominają gładką wstęgę, a woda łagodnie po nich spływa. To zazwyczaj wróży dobry rezultat. I tym razem właśnie tak było. Włosy stały się wygładzone, miękkie i błyszczące, niestety zabrakło nawilżenia. Oczywiście po jednym zastosowaniu maski, trudno ocenić, czy wszystkie obietnice producenta zostają spełnione.  Ogólnie, z działania maski jestem zadowolona i z pewnością skuszę się na kolejne z tej saszetkowej serii.


Efekt:






niedziela, 24 stycznia 2016

Niedziela dla włosów (39)


Czego użyłam ?

- olej z czarnuszki nałożony na włosy i skórę głowy na ok. godzinę
- szampon Biovax bambus i awokado
- odżywka Planeta Organica 
- maska jaśminowa Kallos + łyżka wody różanej + łyżka mąki ziemniaczanej
- olej z czarnuszki do zabezpieczenia końcówek


Efekt:




Oleju z czarnuszki używam głównie do pielęgnacji twarzy, ale czytałam, że z powodzeniem może służyć do olejowania włosów. Dzięki temu włosy m.in. wolniej się przetłuszczają i przestają wypadać. Oczywiście od jednego zastosowania nie oczekiwałam cudów, byłam po prostu ciekawa, jak sprawdzi się na moich włosach. Mieszanka maski i wody różanej była planowana od początku, a mąka ziemniaczana posłużyła jako zagęstnik, bo inaczej maska spłynęłaby z włosów.
Obawiałam się, że włosy po takich dobrociach będą obciążone, jednak czekało mnie miłe rozczarowanie. W rezultacie włosy okazały się miękkie, nieobciążone, zdyscyplinowane i błyszczące. Niestety, po zapachu wody różanej nie pozostał ślad. Zabił go mocny, chemiczny zapach maski.
Ogólnie NdW wyszła na plus. Myślę, że olej z czarnuszki, mimo swojego niemiłego zapachu i gęstej konsystencji zagości jeszcze kiedyś na moje czuprynie. 



niedziela, 17 stycznia 2016

Niedziela dla włosów (38)




Ostatnia NdW to przede wszystkim próba nawilżenia włosów. Zima daje się we znaki i  nie dość, że paskudnie się elektryzują, to ciągle są przesuszone. Już sama nie wiem, co jest gorsze.
 
Czego użyłam ?

- olej musztardowy nałożony na ok. 2 godziny
- czarne mydło Babuszki Agafii
- płukanka lniana
- odżywka lniana Farmona
- serum wzmacniające A+E Biovax 

Olej musztardowy lekko rozgrzewa skórę i poprawia krążenie, więc tym chętniej sięgam po niego zimą. Płukanka lniana, jak zwykle spisała się na medal. Dobrze nawilżyła włosy, pozostawiając blask i miękkość. Szkoda tylko, że stracił się przyjemny, kwiatowy zapach czarnego mydła. 
Do zdjęcia nie rozczesywałam włosów, pozostawiłam ruloniki, które utworzy się pod bawełnianą koszulką, odsączającą nadmiar wody. Włosy po lnianej płukance są aż ciężkie od wilgoci i schną rekordowo długo, ale myślę, że dla nawilżenia, jakie daje, warto trochę pocierpieć.

Efekt:

 

wtorek, 5 stycznia 2016

Loki przy pomocy folii aluminiowej i prostownicy


Ostatnio przeszukuję Internet, starając się znaleźć sposoby na uzyskanie loków/fal bez użycia ciepła. Lubię swoje włosy w takim wydaniu, a że nie posiadam lokówki i nie mam zamiaru jej kupować, muszę radzić sobie inaczej. Loki na chusteczkach nawilżanych i takie, stworzone na opasce już za mną, a dzisiaj przyszła pora na folię aluminiową i prostownicę. Nie jest o oczywiście sposób tak bezpieczny, jak dwa wymienione wcześniej, ale wykonanie takiej fryzury, raz na jakiś czas, nie wyrządzi włosom większej krzywdy.

Na całkowicie suche włosy, nałożyłam Cudowny Olejek jako termoochronę, bo mimo, że prostownica nie ma bezpośredniego kontaktu z włosami, wolałam je zabezpieczyć. Włosy podzieliłam na pasma i kolejno nawijałam je na palec, tworząc coś w rodzaju ślimaczka, pierścienia (spotkałam się z wersją nawijania włosów na ołówek, jednak ja wybrałam swój własny, osobisty palec). Po czym wysunęłam palec, przeniosłam włosy na folię, dokładnie ją dociskając. Każde takie zawiniątko dwa razy podgrzałam przez parę sekund prostownicą, nastawioną na 200 stopni.




 
















Włosy po zdjęciu folii, były lekko ciepłe, więc użycie olejku było jak najbardziej wskazane. Przy podgrzewaniu folii, trzeba uważać, bo prostownica łatwo się ześlizguje i można się poparzyć, czego niestety nie uniknęłam. Ściągnięcie folii nie należało do trudnych i co najważniejsze włosy nie były splątane, na co narzekałam przy opasce. 

Efekt wyglądał tak:













































Jak widać, jedna strona zakręciła się bardziej, druga mniej, ale ogólnie z efektu jestem dość zadowolona. Następnym razem postaram się podzielić włosy na drobniejsze pasma i myślę, że loki będą prezentowały się jeszcze lepiej no i z pewnością użyję pianki, czy żelu. W wersji eksperymentalnej stwierdziłam, że nie ma takiej potrzeby.
Myślę, że po dojściu do małej wprawy jest to szybki, prosty i wygodny sposób na uzyskanie loków i sama będę z niego czasem korzystała, uważając, żeby nie poparzyć sobie palca, bo jak na razie mam bolesne skojarzenia odnoście folii aluminiowej i prostownicy :)


niedziela, 3 stycznia 2016

Niedziela dla włosów (37) - loki na opasce


Ta NdW nie była zbyt bogata w pielęgnację i rozpieszczanie włosów, ale za to wypróbowałam kolejny sposób na podkręcenie włosów. Metoda na chusteczki nawilżane, sprawdziła się u mnie rewelacyjnie, więc byłam ciekawa, jak poradzi sobie opaska do włosów. 


Czego użyłam ?

- olej kokosowy nałożony na ok. 2 godziny
- szampon Planeta Organica Toskańska Oliwa
- odżywka Planeta Organica Toskańska Oliwa
- żel rokitnikowy Natura Siberica
-  materiałowa opaska 

Na jeszcze lekko wilgotne włosy, nałożyłam żel, podzieliłam je na 5 partii po każdej stronie i po kolei przekładałam pasma przez opaskę. Oczywiście, nie szło mi tak sprawnie, jak dziewczynie w filmiku instruktażowym i podejrzewałam, że rano zamiast loków, będę miała wielkie kołtuny. 
Włosy po zapleceniu na opaskę wyglądały tak:



Niewiele się pomyliłam w swoich domysłach. Przednie partie zakręciły się dość ładnie, ale czym bliżej tyłu głowy, tym włosy były bardziej wplątane w opaskę i nieźle się natrudziłam, żeby je uwolnić.

Efekt:
































Wyszło tak sobie. Na szczęście nie czułam, żeby włosy były sztywne, tylko usztywnione i nieposklejane. Żel i tym razem mnie nie zawiódł, pozostawił na włosach dyskretny, ładny zapach. 

Nie wiem, czy jeszcze powtórzę ten eksperyment, bo jak tylko sobie przypomnę o rozplątywaniu włosów, to nie mam na to zbyt wielkiej ochoty. Gęste, wiecznie plączące się włosy i dwie lewe ręce do takich kombinacji właśnie tak się czasem kończą.

niedziela, 27 grudnia 2015

Niedziela dla włosów (36)



Poświąteczna NdW to wypróbowanie jednego z włosowych prezentów, które znalazłam pod choinką. Od dawna miałam wielką ochotę na zakup Czarnego Mydła Babuszki Agafii, ale ciut za wysoka cena mnie zniechęcała i wybierałam, tańsze mydło cedrowe. A z drugiej strony, odkąd pierwszy raz użyłam czarnego mydła, przekonałam się, że w mig wyrasta z niego olbrzymia piana i potrzebuję odrobinki kosmetyku, żeby namydlić ciało i włosy. A mydło mieści się słoju o pojemności 500ml, więc zostaniemy ze sobą na dłużej i cena przy takiej wydajności okazuje się nie tak straszna, jaka wydawała mi się na początku.


 

















Czego użyłam ?

- olej musztardowy nałożony na ok. godzinę
- czarne mydło
- odżywka Planeta Organica Toskańska Oliwa
- Cudowny Olejek Garnier Fructis

Efekt:












 
















Efekt niestety trochę mnie zawiódł. Włosy były przyjemnie miękkie, jak po użyciu mydła cedrowego, ale na pewno mniej błyszczące. Gdyby nie odrobina słońca, padająca na włosy, okazałyby się po prostu matowe. Nie falowały prawie wcale, a nie na taki efekt liczyłam. Były lekko nawilżone, ale też bez szaleństw. Moje włosy lubią ziółka, a tutaj skład przyprawia o zawrót głowy, bo jest baaardzo ziołowy, więc nie zwalam od razu całej winy na nadmiar ziół.
Pierwsze użycie czarnego mydła wypadło tak sobie, ale liczę, że kolejne próby okażą się bardziej udane, bo od razu zakochałam się w ziołowym zapachu i prawdziwą przyjemnością staje się dla mnie kąpiel, byłoby miło jakby i włosy podzieliły mój entuzjazm odnośnie czarnego mydła.
 

niedziela, 13 grudnia 2015

Niedziela dla włosów (35)



Ostatnia NdW to przede wszystkim debiut szamponu Planeta Organica na bazie organicznej oliwy toskańskiej i odżywki z tej samej serii. W założeniu miałam zaopatrzyć się tylko w samą odżywkę, ale łatwy dostęp do stacjonarnego Etnobazaru, kończy się czasem właśnie tak. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że odkąd zużyłam szampon BabyDream, brakowało mi delikatniejszego myjadła. A w najnowszych nabytkach brak jest silnych detergentów. Kolejny powód to boski zapach obydwu kosmetyków, nie było siły, żeby nie wrzucić ich do koszyka :) To zdecydowanie największy plus tradycyjnych sklepów - można zapoznać się z zapachem.

Przechodząc do tego, co zrobiłam w dniu dla włosów:

- olej kokosowy nałożony na ok. 2 godziny
- szampon Planeta Organica, Toskańska Oliwa
- odżywka Planeta Organica , Toskańska Oliwa
- płukanka piwna
- serum Bioelixire

Efekt:





Efekt jak najbardziej mnie zadowolił. Początkowo obawiałam się, że płukanka piwna zabije cudny zapach, który pozostał na włosach, ale na szczęście woń kosmetyków okazała się silniejsza. Oprócz tego włosy bez większych problemów dały się rozczesać, były mięsiste, nawilżone, lekko usztywnione. Użyte po raz pierwszy kosmetyki muszą się jeszcze wykazać, ale na razie stworzyły duet idealny.