wtorek, 5 stycznia 2016

Loki przy pomocy folii aluminiowej i prostownicy


Ostatnio przeszukuję Internet, starając się znaleźć sposoby na uzyskanie loków/fal bez użycia ciepła. Lubię swoje włosy w takim wydaniu, a że nie posiadam lokówki i nie mam zamiaru jej kupować, muszę radzić sobie inaczej. Loki na chusteczkach nawilżanych i takie, stworzone na opasce już za mną, a dzisiaj przyszła pora na folię aluminiową i prostownicę. Nie jest o oczywiście sposób tak bezpieczny, jak dwa wymienione wcześniej, ale wykonanie takiej fryzury, raz na jakiś czas, nie wyrządzi włosom większej krzywdy.

Na całkowicie suche włosy, nałożyłam Cudowny Olejek jako termoochronę, bo mimo, że prostownica nie ma bezpośredniego kontaktu z włosami, wolałam je zabezpieczyć. Włosy podzieliłam na pasma i kolejno nawijałam je na palec, tworząc coś w rodzaju ślimaczka, pierścienia (spotkałam się z wersją nawijania włosów na ołówek, jednak ja wybrałam swój własny, osobisty palec). Po czym wysunęłam palec, przeniosłam włosy na folię, dokładnie ją dociskając. Każde takie zawiniątko dwa razy podgrzałam przez parę sekund prostownicą, nastawioną na 200 stopni.




 
















Włosy po zdjęciu folii, były lekko ciepłe, więc użycie olejku było jak najbardziej wskazane. Przy podgrzewaniu folii, trzeba uważać, bo prostownica łatwo się ześlizguje i można się poparzyć, czego niestety nie uniknęłam. Ściągnięcie folii nie należało do trudnych i co najważniejsze włosy nie były splątane, na co narzekałam przy opasce. 

Efekt wyglądał tak:













































Jak widać, jedna strona zakręciła się bardziej, druga mniej, ale ogólnie z efektu jestem dość zadowolona. Następnym razem postaram się podzielić włosy na drobniejsze pasma i myślę, że loki będą prezentowały się jeszcze lepiej no i z pewnością użyję pianki, czy żelu. W wersji eksperymentalnej stwierdziłam, że nie ma takiej potrzeby.
Myślę, że po dojściu do małej wprawy jest to szybki, prosty i wygodny sposób na uzyskanie loków i sama będę z niego czasem korzystała, uważając, żeby nie poparzyć sobie palca, bo jak na razie mam bolesne skojarzenia odnoście folii aluminiowej i prostownicy :)


13 komentarzy:

  1. Pięknie wyglądają :) Moja koleżanka kręci tylko w ten sposób, inne metody kręcenia na nią nie działają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja z moją prostownicą boję się tak eksperymentować :D

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój odwieczny problem - jedna strona wychodzi lepsza od drugiej :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa sprawa, nigdy wcześniej o tej metodzie nie słyszałam. Loczki piękne =)

    OdpowiedzUsuń
  5. O jakie ładne :) Muszę znów zawalczyć o mój skręt, bo ostatnio zniknął.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam jeszcze o takiej metodzie a efekt u Ciebie bardzo fajny:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda świetnie :-) szkoda ze nie mam prostownicy :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie fajnie wyglądają :) Ale ja jestem beztalenciem pod tym względem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow! Ciekawy patent na loki :)
    Ja z kolei nie mam prostownicy, a lokówkę stożkową, bo bardzo lubię swoje włosy w lokach :) (a naturalnie mam proste włosy, na których loki dość szybko się rozpadają -.-)

    OdpowiedzUsuń