Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Porady i przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Porady i przemyślenia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 stycznia 2016

Loki przy pomocy folii aluminiowej i prostownicy


Ostatnio przeszukuję Internet, starając się znaleźć sposoby na uzyskanie loków/fal bez użycia ciepła. Lubię swoje włosy w takim wydaniu, a że nie posiadam lokówki i nie mam zamiaru jej kupować, muszę radzić sobie inaczej. Loki na chusteczkach nawilżanych i takie, stworzone na opasce już za mną, a dzisiaj przyszła pora na folię aluminiową i prostownicę. Nie jest o oczywiście sposób tak bezpieczny, jak dwa wymienione wcześniej, ale wykonanie takiej fryzury, raz na jakiś czas, nie wyrządzi włosom większej krzywdy.

Na całkowicie suche włosy, nałożyłam Cudowny Olejek jako termoochronę, bo mimo, że prostownica nie ma bezpośredniego kontaktu z włosami, wolałam je zabezpieczyć. Włosy podzieliłam na pasma i kolejno nawijałam je na palec, tworząc coś w rodzaju ślimaczka, pierścienia (spotkałam się z wersją nawijania włosów na ołówek, jednak ja wybrałam swój własny, osobisty palec). Po czym wysunęłam palec, przeniosłam włosy na folię, dokładnie ją dociskając. Każde takie zawiniątko dwa razy podgrzałam przez parę sekund prostownicą, nastawioną na 200 stopni.




 
















Włosy po zdjęciu folii, były lekko ciepłe, więc użycie olejku było jak najbardziej wskazane. Przy podgrzewaniu folii, trzeba uważać, bo prostownica łatwo się ześlizguje i można się poparzyć, czego niestety nie uniknęłam. Ściągnięcie folii nie należało do trudnych i co najważniejsze włosy nie były splątane, na co narzekałam przy opasce. 

Efekt wyglądał tak:













































Jak widać, jedna strona zakręciła się bardziej, druga mniej, ale ogólnie z efektu jestem dość zadowolona. Następnym razem postaram się podzielić włosy na drobniejsze pasma i myślę, że loki będą prezentowały się jeszcze lepiej no i z pewnością użyję pianki, czy żelu. W wersji eksperymentalnej stwierdziłam, że nie ma takiej potrzeby.
Myślę, że po dojściu do małej wprawy jest to szybki, prosty i wygodny sposób na uzyskanie loków i sama będę z niego czasem korzystała, uważając, żeby nie poparzyć sobie palca, bo jak na razie mam bolesne skojarzenia odnoście folii aluminiowej i prostownicy :)


środa, 30 grudnia 2015

Włosomaniactwo od kuchni


Kuchnia to dla każdej zarówno początkującej, jak i bardziej zaawansowanej włosomaniaczki prawdziwa skarbnica produktów, które można wykorzystać do pielęgnacji włosów. Taka forma dbania o czuprynę, może okazać się niezłą zabawą, jeśli tylko lubimy kombinacje z produktów spożywczych, niekoniecznie do rozpieszczania podniebienia, ale włosów. Sama często odnoszę wrażenie, że te tradycyjne, domowe sposoby pielęgnacji, sprawdzają się u mnie lepiej, niż niejeden drogeryjny kosmetyk. Kuchenne czeluści ukrywają całe bogactwo przeróżnych artykułów, z których można wyczarować coś na włos. Ja najchętniej sięgam po:

  • Cukier i kawę  w roli peelingu. Początkowo szło mi z nimi trochę koślawo. Mimo dokładnego płukania włosów, czułam nie do końca rozpuszczony cukier, czy ziarenka kawy. Teraz, ograniczam ilość cukru, lub kawy i baaardzo dokładnie spłukuję włosy, mocnym strumieniem wody. Próbowałam użyć fusów, zamiast mielonej kawy, jednak wolę drugą opcję, łatwiej jest mi rozprowadzić kawę na skórze głowy, fusy zbierają się w grudki. 
  • Miód - jako dodatek do każdej, nawet najprostszej maski wspaniale nawilży włosy i sprawi, że staną się mięciutkie. Po każdym użyciu miodu, nie mogę przestać miziać włosów, takie są miłe w dotyku. 
  • Siemię lniane - tutaj jest kilka propozycji do wyboru: płukanka ( pisałam o niej tutaj ), żel lniany ( wgniatanie glutka ), maseczka ( żel pozostawiamy na włosach solo, lub mieszamy z maską drogeryjną). Każdy sposób to podobnie, jak w przypadku miodu, gwarancja dobrze nawilżonych włosów.  
  • Mąka ziemniaczana - dodana do maski drogeryjnej, ładnie wygładzi pasma.  
  • Żółtko jajka - proteinowy dodatek mieszam z miodem oraz z dowolnym olejem i nakładam na włosy na ok. 20min. Niezbyt często robię tę maskę, bo moje włosy nie przepadają za proteinami, ale od czasu do czasu warto się skusić na taką kurację. Maska pozostawia błyszczące, nawilżone i łatwe do ułożenia włosy.
  • Ocet jabłkowy - wykorzystuję w roli płukanki
  • Drożdże - dodane do gorącej wody i maski, stosowane regularnie nabłyszczą włosy, uniosą u nasady i przyspieszą porost. 
  • Żelatyna - laminowanie włosów. U mnie akurat 2 próby okazały się niezbyt udane, bo zanim zdążyłam nałożyć żelatynę, ta wyschła na tyle, że nie dała się swobodnie rozsmarować. W przyszłości spróbuję kolejny raz.
  • Płatki owsiane -  dodane do mąki ziemniaczanej pełnią rolę suchego szamponu. Taki szampon sprawdził się całkiem nieźle, ale nie na tyle dobrze, żebym zrezygnowała z pudru Babydream. Warto jednak spróbować: płatki należy dokładnie zmiksować, tak aby powstał drobny proszek i zmieszać z mąką ziemniaczaną. Mieszankę nakładamy na skórę głowy i włosy u nasady, a po kilku minutach wyczesujemy proszek. 
  • Oleje - tutaj znajdziemy prawdziwe pole do popisu. Zanim zdecydujemy się na zakup konkretnego oleju, wypróbujmy ten, który mamy w kuchni: oliwa z oliwek, winogronowy, a nawet zwykły słonecznikowy. W mojej kuchni zalegał olej sezamowy i odkąd pierwszy raz nałożyłam go na włosy, bardzo się polubiliśmy i nadal często podkarmiam nim włosy. Podobnie było z olejem z orzechów włoskich. Ja nakładam go na włosy, a domownicy wykorzystują w kuchni. A jedna strona zawsze jakoś dziwnie spogląda na tę drugą... chyba nigdy się nie zrozumiemy w tej kwestii :)
 
Jak pokazują powyższe przykłady, kuchnia jest bardzo przyjaznym miejscem dla osób szczególnie dbających o włosy i warto jak najczęściej sięgać po sposoby na piękne, zdrowe włosy naszych babć, czy mam.
 


niedziela, 18 października 2015

Sposób na piękne włosy i paznokcie.


Jesień i zima niestety nie są łaskawe dla naszej urody. Koniec sezonu warzywno - owocowego szybko odbija się na naszych włosach, cerze i paznokciach. O ile pogorszenie wyglądu cery, brak blasku i wypadanie włosów oraz łamliwość paznokci nie oznaczają problemów zdrowotnych, a są spowodowane jedynie zmianą pory roku, to mam prosty i tani sposób na dostarczenie witamin niezbędnych do utrzymania ich w dobrej formie. Co prawda kiełki powinniśmy spożywać przez cały rok, jednak wiosną, czy latem, mamy dostęp do olbrzymiej ilości warzyw, owoców i osobiście sezon kiełkowy rozpoczynam mniej więcej we wrześniu, a kończę w kwietniu.


Mówią,że kiełki to pokarm życia. Kiedy doprowadzamy do kiełkowania, wytwarzamy ulepszoną mieszankę ukrytych w miąższu ziarenka składników odżywczych. Uaktywniają się enzymy, dzięki którym w młodych kiełkach powstają duże ilości witamin. Wzrasta wtedy w nich znacznie ilość witamin, soli mineralnych ( mangan, selen, cynk, wapń, fosfor, potas, sód, żelazo) i innych cennych aminokwasów. Wszystkie składniki znajdujące się w kiełkach są bardzo dobrze przyswajalne przez nasz organizm. W kiełkach znajdują się witaminy C, B1, B6, E, H. Zawierają w sobie dużo błonnika ( np. trzy łyżki stołowe kiełków pszenicy maja go tyle, co kromka ciemnego pieczywa pszennego). Kiełki roślinne mają właściwości lecznicze, przeciwmiażdżycowe, regenerujące, odmładzające oraz regulują nasze procesy trawienne. Są niskokaloryczne. Aby zwiększyć ich dobroczynne działanie należy jadać kiełki z różnych gatunków roślin. Dla mnie to żaden problem, bo wybór kiełków jest ogromny. Zwykle kupuję je w dziale ogrodniczym marketów, lub w sklepach ogrodniczych, a jeżeli zależy mi na większej ilości, zamawiam przez Internet. 

Jak hodować kiełki ?

Sposobów na hodowanie kiełków jest parę. Ja próbowałam hodowania na gazie, w słoiku i w małej, prostokątnej kiełkownicy. Sposobu z gazą nie polecam, ponieważ kiełki łatwo pleśnieją. Najlepiej spisuje się u mnie metoda hodowli w okrągłej, piętrowej kiełkownicy. Koszt takiego naczynia to 20zł-40zł. W zależności, gdzie kupujemy. W związku z tym, że mam już małego świra dotyczącego kiełków, to posiadam dwie okrągłe kiełkownice, a po tym, jak zaraziłam współpracowników miłością do kiełków, w pracy mamy wersję prostokątną. 





 

Naczynie stawiamy w ciepłym, zaciemnionym miejscu i przepłukujemy ciepłą wodą – w zależności od rodzaju ziarenek i sposobu hodowli – raz lub kilka razy dziennie. Po 2-6 dniach (w zależności od rodzaju ziaren i warunków otoczenia, typu: temperatura, nasilenie światła itp.) kiełki są gotowe do spożycia – najlepiej na surowo. 

W instrukcji podanej na opakowaniu sprawa hodowli wygląda troszkę inaczej: wypłukane nasiona zalać w wyprażonym słoiku na kilka godzin letnią, przegotowaną wodą. Następnie wodę należy zlać, nasiona przepłukać, nakryć słoik gazą, obwiązać i odstawić w ciepłe, nasłonecznione miejsce. Przepłukać i zlać wodę, co najmniej 2 razy dziennie. Po 3-4 dniach kiełki są gotowe do spożycia. 

Tak czy inaczej, ani zbyt ciemne, ani bardzo nasłonecznione miejsce nie służy hodowli kiełków. W zimnym pomieszczeniu, też nie będą chętnie rosły. Uprawa kiełków to jednak nic skomplikowanego i szybko zaobserwujemy, w którym miejscu mieszkania czują się najlepiej.

Wiele osób zaczynających przygodę z kiełkami, myli pleśń z włośnikami. Włośniki są to białe włoski wyrastające z korzenia kiełka. Najważniejszy wyznacznik odróżniający pleśń od włókienek to zapach i kolor.
Warto pamiętać, że woda z płukania nasion ma w sobie mnóstwo cennych mikroelementów, można ją zużyć do podlewania roślin.

Kiełki można spożywać na wiele sposobów: jako dodatek do kanapek, sałatek, past, farszy, warzywnych potraw. Możliwości jest naprawdę sporo. 




 






Kiełkować można całe mnóstwo nasion: rzeżuchy, rzodkiewki, lucerny, pszenicy, fasolki mung, siemienia lnianego, gryki, brokuła, marchewki, kukurydzy, czerwonej kapusty, buraków ćwikłowych, selera, cebuli, pora, szpinaku, rukoli, gorczycy, kozieradki, sezamu, słonecznika, bazylii, pietruszki, soczewicę, groch, ciecierzycę, soję, żyto, jęczmień, proso… Wybór jest spory i zależy od naszych preferencji smakowych. 
Kiełki można przechowywać w lodówce, pamiętając jednak, że z każdym dniem tracą część swoich cennych substancji. Najlepiej spożywać je na bieżąco.

Bardzo istotną sprawą jest zakup nasion przeznaczonych do kiełków, a nie do wysiewu. Te pierwsze wolne są od pestycydów i chemicznych środków konserwujących. Na opakowaniu jest napisane, że nasionka przeznaczone są na kiełki, więc nie musimy się niczego obawiać. 
W przypadku soczewicy, słonecznika, czy soi, odpowiedniej jakości nasiona spożywcze również mogą posłużyć nam jako materiał do hodowli, pamiętajmy jednak, że w tym przypadku nie mamy żadnej gwarancji otrzymania kiełków. Najlepiej kupić nasiona przeznaczone do kiełków i po problemie.


Osobiście najbardziej lubię kiełki rzodkiewki. Smakują jak młoda rzodkiew, mają charakterystyczny, pikantny smak. Chętnie sięgam też po kiełki słonecznika - mają lekko orzechowy smak, dzięki czemu dobrze pasują jako dodatek do sałat. Z kolei nie umiem przekonać się do kiełków pszenicy. Czuję, że jem trawę. Na dodatek twardą i ostrą, która łatwo zranić język. Każdy z pewnością znajdzie wśród ogromnego wachlarza smaków coś dla siebie.

Zachęcam do regularnego spożywania kiełków,  nie ograniczającego się tylko do wyhodowania rzeżuchy na wiosnę. To najtańsze i najprostsze do zdobycia źródło witamin, które pozwoli utrzymać dobrą kondycję nie tylko włosów, paznokci i cery, ale i całego organizmu.

Kiełki chronią nas przed szkodliwym wpływem wolnych rodników. Hamują tworzenie się ich w organizmie i unieszkodliwiają działanie tych, które wchłaniamy z otoczenia. Obniżają poziom złego cholesterolu, zapobiegają miażdżycy i nowotworom oraz regulują trawienie. Doskonale wpływają na cerę, włosy, paznokcie i zęby oraz wzmacniają kości. Regenerują i odmładzają organizm, poprawiają odporność, uzupełniają niedobór witamin i minerałów, jednym słowem – zapewniają dobre samopoczucie.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/kielki-docen-zdrowotne-i-smakowe-walory-kielkow-roslinnych_35878.html
Kiełki chronią nas przed szkodliwym wpływem wolnych rodników. Hamują tworzenie się ich w organizmie i unieszkodliwiają działanie tych, które wchłaniamy z otoczenia. Obniżają poziom złego cholesterolu, zapobiegają miażdżycy i nowotworom oraz regulują trawienie. Doskonale wpływają na cerę, włosy, paznokcie i zęby oraz wzmacniają kości. Regenerują i odmładzają organizm, poprawiają odporność, uzupełniają niedobór witamin i minerałów, jednym słowem – zapewniają dobre samopoczucie.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/kielki-docen-zdrowotne-i-smakowe-walory-kielkow-roslinnych_35878.html
Kiełki chronią nas przed szkodliwym wpływem wolnych rodników. Hamują tworzenie się ich w organizmie i unieszkodliwiają działanie tych, które wchłaniamy z otoczenia. Obniżają poziom złego cholesterolu, zapobiegają miażdżycy i nowotworom oraz regulują trawienie. Doskonale wpływają na cerę, włosy, paznokcie i zęby oraz wzmacniają kości. Regenerują i odmładzają organizm, poprawiają odporność, uzupełniają niedobór witamin i minerałów, jednym słowem – zapewniają dobre samopoczucie.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/kielki-docen-zdrowotne-i-smakowe-walory-kielkow-roslinnych_35878.html
Kiełki chronią nas przed szkodliwym wpływem wolnych rodników. Hamują tworzenie się ich w organizmie i unieszkodliwiają działanie tych, które wchłaniamy z otoczenia. Obniżają poziom złego cholesterolu, zapobiegają miażdżycy i nowotworom oraz regulują trawienie. Doskonale wpływają na cerę, włosy, paznokcie i zęby oraz wzmacniają kości. Regenerują i odmładzają organizm, poprawiają odporność, uzupełniają niedobór witamin i minerałów, jednym słowem – zapewniają dobre samopoczucie.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/kielki-docen-zdrowotne-i-smakowe-walory-kielkow-roslinnych_35878.html
Kiełki chronią nas przed szkodliwym wpływem wolnych rodników. Hamują tworzenie się ich w organizmie i unieszkodliwiają działanie tych, które wchłaniamy z otoczenia. Obniżają poziom złego cholesterolu, zapobiegają miażdżycy i nowotworom oraz regulują trawienie. Doskonale wpływają na cerę, włosy, paznokcie i zęby oraz wzmacniają kości. Regenerują i odmładzają organizm, poprawiają odporność, uzupełniają niedobór witamin i minerałów, jednym słowem – zapewniają dobre samopoczucie.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/kielki-docen-zdrowotne-i-smakowe-walory-kielkow-roslinnych_35878.html
Kiełki chronią nas przed szkodliwym wpływem wolnych rodników. Hamują tworzenie się ich w organizmie i unieszkodliwiają działanie tych, które wchłaniamy z otoczenia. Obniżają poziom złego cholesterolu, zapobiegają miażdżycy i nowotworom oraz regulują trawienie. Doskonale wpływają na cerę, włosy, paznokcie i zęby oraz wzmacniają kości. Regenerują i odmładzają organizm, poprawiają odporność, uzupełniają niedobór witamin i minerałów, jednym słowem – zapewniają dobre samopoczucie.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/kielki-docen-zdrowotne-i-smakowe-walory-kielkow-roslinnych_35878.html
Kiełki chronią nas przed szkodliwym wpływem wolnych rodników. Hamują tworzenie się ich w organizmie i unieszkodliwiają działanie tych, które wchłaniamy z otoczenia. Obniżają poziom złego cholesterolu, zapobiegają miażdżycy i nowotworom oraz regulują trawienie. Doskonale wpływają na cerę, włosy, paznokcie i zęby oraz wzmacniają kości. Regenerują i odmładzają organizm, poprawiają odporność, uzupełniają niedobór witamin i minerałów, jednym słowem – zapewniają dobre samopoczucie.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/kielki-docen-zdrowotne-i-smakowe-walory-kielkow-roslinnych_35878.html
Kiełki chronią nas przed szkodliwym wpływem wolnych rodników. Hamują tworzenie się ich w organizmie i unieszkodliwiają działanie tych, które wchłaniamy z otoczenia. Obniżają poziom złego cholesterolu, zapobiegają miażdżycy i nowotworom oraz regulują trawienie. Doskonale wpływają na cerę, włosy, paznokcie i zęby oraz wzmacniają kości. Regenerują i odmładzają organizm, poprawiają odporność, uzupełniają niedobór witamin i minerałów, jednym słowem – zapewniają dobre samopoczucie.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/kielki-docen-zdrowotne-i-smakowe-walory-kielkow-roslinnych_35878.html
Kiełki chronią nas przed szkodliwym wpływem wolnych rodników. Hamują tworzenie się ich w organizmie i unieszkodliwiają działanie tych, które wchłaniamy z otoczenia. Obniżają poziom złego cholesterolu, zapobiegają miażdżycy i nowotworom oraz regulują trawienie. Doskonale wpływają na cerę, włosy, paznokcie i zęby oraz wzmacniają kości. Regenerują i odmładzają organizm, poprawiają odporność, uzupełniają niedobór witamin i minerałów, jednym słowem – zapewniają dobre samopoczucie.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/kielki-docen-zdrowotne-i-smakowe-walory-kielkow-roslinnych_35878.html
Kiełki chronią nas przed szkodliwym wpływem wolnych rodników. Hamują tworzenie się ich w organizmie i unieszkodliwiają działanie tych, które wchłaniamy z otoczenia. Obniżają poziom złego cholesterolu, zapobiegają miażdżycy i nowotworom oraz regulują trawienie. Doskonale wpływają na cerę, włosy, paznokcie i zęby oraz wzmacniają kości. Regenerują i odmładzają organizm, poprawiają odporność, uzupełniają niedobór witamin i minerałów, jednym słowem – zapewniają dobre samopoczucie.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/kielki-docen-zdrowotne-i-smakowe-walory-kielkow-roslinnych_35878.html
Kiełki chronią nas przed szkodliwym wpływem wolnych rodników. Hamują tworzenie się ich w organizmie i unieszkodliwiają działanie tych, które wchłaniamy z otoczenia. Obniżają poziom złego cholesterolu, zapobiegają miażdżycy i nowotworom oraz regulują trawienie. Doskonale wpływają na cerę, włosy, paznokcie i zęby oraz wzmacniają kości. Regenerują i odmładzają organizm, poprawiają odporność, uzupełniają niedobór witamin i minerałów, jednym słowem – zapewniają dobre samopoczucie.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/kielki-docen-zdrowotne-i-smakowe-walory-kielkow-roslinnych_35878.html
Kiełki chronią nas przed szkodliwym wpływem wolnych rodników. Hamują tworzenie się ich w organizmie i unieszkodliwiają działanie tych, które wchłaniamy z otoczenia. Obniżają poziom złego cholesterolu, zapobiegają miażdżycy i nowotworom oraz regulują trawienie. Doskonale wpływają na cerę, włosy, paznokcie i zęby oraz wzmacniają kości. Regenerują i odmładzają organizm, poprawiają odporność, uzupełniają niedobór witamin i minerałów, jednym słowem – zapewniają dobre samopoczucie.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/kielki-docen-zdrowotne-i-smakowe-walory-kielkow-roslinnych_35878.html

niedziela, 6 września 2015

Loki na chusteczkach nawilżanych

Z wielką ciekawością wzięłam się za tworzenie loków za pomocą chusteczek nawilżanych, bo efekty, które widziałam u innych bardzo mi się podobały i nie pamiętam przypadku, żeby skręt uzyskany w taki sposób był nieładny.


Jak udało mi się stworzyć loki na takich nietypowych papilotach ?

  • Za robienie loków, zabrałam się dzień po myciu włosów, bo wiem, że skręt uzyskany na świeżo umytych włosach wytrzymałby tylko chwilę. 
  • Na włosy nałożyłam piankę utrwalającą , a w międzyczasie wyjęłam chusteczki z opakowania na ok. 15 minut, żeby troszkę przeschły. Dla tych, które wybrałam to odpowiedni czas, ale kiedyś miałam do czynienia ze znacznie bardziej wilgotnymi i myślę, że wtedy odstawiłabym je na godzinę, żeby nie były zbyt mokre. 
  • Włosy dokładnie rozczesałam, rozprowadzając piankę na całą ich długość. Podzieliłam włosy na dwie partie, a te jeszcze na sześć po każdej ze stron. W sumie przygotowałam dwanaście chusteczek. Duży wpływ na to, ile wybierzemy chusteczek ma gęstość włosów, u mnie nie ma nigdy mowy o jakiejkolwiek oszczędności.
  • Z chusteczek zrobiłam ruloniki i nawinęłam włosy na całej długości. Przy mocno pocieniowanych włosach to dobre rozwiązanie. W innym przypadku pewnie zdecydowałabym się na zawijanie od połowy włosów. Każdy ślimaczek zawiązałam na końcach i muszę przyznać, że całość trzymała się na włosach całkiem nieźle. 
  • Spałam w takich papilotkach i nie czułam przy tym najmniejszego dyskomfortu. Było miękko i delikatnie pachnąco.
  • Rano rozwinęłam swoje włosowe dzieło i ujrzałam to:













Przyznaję, że efekt bardzo mi się spodobał, ale wymaga jeszcze małego dopracowania. Następnym razem bardziej przyłożę się do najdłuższych, tylnych partii włosów, bo jeden papilot źle się zakręcił i powstał z niego pofalowany kołtun. Dużych plusem takiego skrętu jest długa trwałość. Myślę, że to nie tylko zasługa pianki, ale loki uzyskane za pomocą chusteczkowych papilotów same w sobie są mocne. Jakbym na koniec całość utrwaliła jeszcze lakierem, to już w ogóle byłabym zakręcona przez długi czas. W moim przypadku to coś niespotykanego i dlatego bardzo się cieszę z uzyskanego efektu. Polecam taki sposób na ładne, sprężyste, miękkie loki bez użycia wysokiej temperatury. Mało tego, że papiloty nie niszczą włosów, to dzięki delikatnemu składowi i obecności olejków, troszkę je rozpieszczają :).

Znacznie lepszy efekt osiągnęłam tutaj

środa, 22 lipca 2015

Obciążenie, dociążenie, niedociążenie włosów



Obciążenie włosów - sytuacja kiedy włosy zostały "przekarmione" kosmetykami. Miało być tak pięknie. Włosy otrzymały masę dobroci: w postaci bogatej maski, czy oleju. Po spłukaniu kosmetyku spoglądamy w lustro i zamiast puszystych, pełnych życia włosów, widzimy smętną, oklapłą fryzurę. 
                          
Najczęściej zdarza się przeciążyć włosy "za pomocą" zbyt dużej ilości oleju. Przyznaję, że na początku włosowego szaleństwa zdarzało mi się to często, nie żałowałam oleju, oj nie. Teraz wiem, że nie chodzi o to, żeby olej skapywał z włosów, ale lekko je pokrywał i to nawet nie w całości, bo podczas rozczesywania i tak zostanie rozprowadzony na całą długość włosa. Szczególnie uważać należy przy olejach ciężkich, takich jak rycynowy, sezamowy, oliwa z oliwek. Nałożenie maski, lub odżywki na ok. 15-20 minut, która emulguje olej powinno pomóc w dokładnym oczyszczeniu włosów.

Bardzo często to jak będą wyglądać nasze włosy po zmyciu kosmetyku jest uzależnione od czasu, przez jaki znajduje się na naszej czuprynie. Jeden włos ucieszy się z godziny spędzonej z olejem i będzie prezentował się pięknie, a po całonocnym olejowaniu odwdzięczy się przyklapem. Drugi odwrotnie - czym dłużej, tym lepiej. Pozostaje eksperymentowanie jak bardzo spragnione olejów są nasze włosy. Podobnie z maskami. Parokrotnie zdarzyło mi się nałożyć lnianą maskę Sylveco na ok. 5 min. i włosy po umyciu miałam na medal, a nałożona na 30 min. okropnie je obciążyła i postrączkowała. 
Do walki z obciążeniem niezbędny jest dobry, oczyszczający szampon, oparty na SLS/SLES.

Główne cechy włosów obciążonych to:


  • zbijanie fryzury w strąki,

  • brak połysku i matowość włosa,

  • niezdrowy połysk,będący skutkiem przetłuszczenia,

  • brak objętości,

  • „przyklap” u nasady włosów,

  • trudności w ułożeniu pożądanej fryzury.


Włosy obciążone są rezultatem:


  • nadmiaru środków do stylizacji włosów,

  • nadbudowy kosmetyków na włosach,

  • odstawienia szamponów oczyszczających,

  • przedawkowania z maskami,olejkami



Niedociążenie włosów -  to włosy bardzo lekkie, spuszone, fruwające na wszystkie strony i które ciężko jest okiełznać. Dociążenie włosów ma na celu lekkie usztywnienie struktury włosa, tak, by pogrubić jego fakturę, dodać włosom elastyczności i mięsistości. W tym celu najlepiej sprawdzą się odżywki i maski proteinowe oraz środki do stylizacji oparte na olejkach i innych emolientach. Warto przy tym pamiętać, że przy stosowaniu protein włosy wymagają nawilżenia (równowaga emolientowo-proteinowo-humektantowa).

Ciężko dociążyć włosy o wysokiej porowatości, zniszczone. Takie włosy są "spragnione" składników odżywczych i szybko chłoną ogromne ilości kosmetyków. Często zdarza się, że są nadal lekkie i spuszone po nałożeniu oleju i treściwej maski.
  
Dociążenia potrzebują włosy, które:


  • często elektryzują lub puszą się,

  • końcówki mają tendencję do „fruwania”,

  • są cienkie, lekkie i pozbawione objętości,

  • mają wysokoporowatą strukturę,

  • wyglądają na mało nawilżone,

  • łamią się i kruszą.


Sposoby dociążenia włosów:


  • dobroczynny olej - dobrze dobrany olej to najskuteczniejsza metoda na fruwające końcówki. Częstotliwość nakładania oleju to indywidualana sprawa, na początku można olejować włosy co mycie, czas pokaże, czy jest to dla naszych włosów konieczne.  

  • maski nawilżająco-natłuszczające 

  • zbogacanie masek olejami - kiedy maski mają zbyt lekką konsystencję, można je mieszać z kilkoma kroplami ulubionego oleju lub nakładać olej na włosy pokryte maską 

  • rozważne używanie suszarki - tutaj też musimy eksperymentować, żeby dowiedzieć, się, czy włosy po suszeniu suszarką będą wylądały, jak po strzeleniu pioruna, czy staną się gładkie i dociążone.

  • silikonowe serum - trzeba uważać, żeby włosy nie były zbyt suche, wtedy mogą stać się jeszcze bardziej niesforne.

  • umiarkowane oczyszczanie włosów - znowu potrzeba rozwaga. Zbyt rzadkie oczyszczanie może obciążyć włosy, a zbyt częste pozbawia włosy otoczki tłuszczowej

Obciążenie, a dociążenie włosów to dwa różne pojęcia, jednak łączy je jedno: lubią dotykać włosy cienkie i delikatne.



piątek, 29 maja 2015

Piramida pielęgnacji włosów

Postanowiłam stworzyć swoją piramidę pielęgnacji włosów dopiero teraz, bo wreszcie mogę powiedzieć, że usystematyzowałam sposób dbania o włosy. Weszło mi już w krew, co kiedy z nimi robię i oczywiście zdarzają się wyjątki, ale na ogół staram się trzymać zasad przedstawionych w piramidzie.


Codziennie nie poświęcam włosom zbyt wiele czasu, ograniczam się tylko do porządnego rozczesania. Czasem związuję włosy w kitkę, czasem zostawiam rozpuszczone.
Staram się jeść zdrowo i w mojej codziennej diecie nie może zabraknąć kiełków, które w ogromnym stopniu odpowiadają za zdrowie moich włosów. Żaden apteczny suplement im nie dorównuje.
Kiedyś codziennością była dla mnie wcierka Jantar, używana z czystej ciekawości, ale od jakiegoś czasu mam przerwę w stosowaniu.

Włosy myję co 2-3 dzień, więc z taką też częstotliwością nakładam olej, bądź maskę. Odżywkę i serum na końcówki stosuję przy każdym myciu. Niestety moje włosy naturalnie schną baaardzo długo i muszę wspomagać się suszarką. Na początku suszę ciepłym nawiewem, później chłodnym. Nigdy nie gorącym

Raz w tygodniu to czas na intensywną pielęgnację. Wygląda to na ogół tak, że nakładam olej na dłuższy czas, niż w pozostałe dni, myję włosy i przychodzi czas na maskę. W weekend często mają miejsce włosowe eksperymenty, mniej lub bardziej udane.
Raz na 2-3 tygodnie decyduję się na peeling skóry głowy. Początkowo wychodziło mi to średnio, bo cukier, którego używam jako drapaka, nie rozpuszczał się całkowicie i zlepiał włosy. Nie było to nic przyjemnego, ale w końcu i z tym dałam radę.
Kremowanie to alternatywa olejowania i pozwalam sobie na taką pielęgnację od czasu do czasu.
Płukanki, o których wspomniałam tutaj chciałabym robić nieco częściej, ale po prostu o nich zapominam.

Okazjonalnie odwiedzam fryzjera i podcinam końcówki. Kiedyś robiłam to średnio co 3 miesiące. Teraz, kiedy nie mogę narzekać na rozdwajanie, chodzę co pół roku, albo i rzadziej. 
Prostownica nigdy nie była moją wielką miłością i dzisiaj też sięgam po nią tylko przy ważniejszych okazjach. 

środa, 8 kwietnia 2015

10 ulubionych płukanek do włosów



Płukanki to świetny sposób na dopełnienie pielęgnacji włosów. Na ogół ich przygotowanie nie jest ani czasochłonne, ani skomplikowane więc chętnie po nie sięgam i przyznaję, że właśnie taką formę dbania o włosy polubiłam na długo przed odkryciem włosomaniactwa. Nie są to na pewno żadne odkrywcze pomysły - tylko te najprostsze, a same płukanki robię się ze składników, które właściwie zawsze mam pod ręką.
Warto pamiętać, że do płukanek najlepsza jest woda przegotowana lub demineralizowana. Inaczej cały dobroczynny wpływ jaki mają płukanki, może się ulotnić, bo twarda, kranowa woda sprawi, że włosy będą sztywne i szorstkie.
Płukanki powinny być chłodne. Dzięki temu łuski zostaną domknięte, a włosy staną się błyszczące.
Stosuje się je do ostatniego płukania włosów.

Płukanki nawilżające:  

Piwna. Przed użyciem należy zostawić otwarte piwo, żeby zdążyło się wygazować. Warto zabezpieczyć też włosy przed przeproteinowaniem i wcześniej zastosować emolientową maskę, lub nałożyć na włosy olej. Piwo dodaje czuprynie objętości, włosy stają się grubsze, wyraźnie usztywnione i mięsiste, w przypadku loków skręt zostanie podkreślony. U mnie najlepiej sprawdza się proporcja 1:2, czyli 1/2 litra piwa i 1 litr wody. Radzę jednak przetestować kilka proporcji. Zapach piwa na szczęście szybko ulatnia się z włosów.



Lniana. Ta płukana zapewnia przede wszystkim pięknie błyszczące, miękkie, wygładzone i zdyscyplinowane włosy.  
Sposób przygotowania: łyżkę siemienia lnianego zalewam szklanką wody i gotuję na wolnym ogniu przez 10-15 minut, co jakiś czas mieszając. Po ugotowaniu od razu przecedzam, bo wywar szybko gęstnieje. Następnie lekko rozcieńczam wodą, by płukanka stała się płynna. Polewam nią umyte włosy. 
 
Miodowa. Płukanka bardzo dobrze nawilża włosy, nabłyszcza i pozostawia je przyjemnie miękkie.
Sposób przygotowania: łyżkę miodu rozpuszczam w 1/2 litra chłodnej wody i stosuję do ostatniego płukania. Nie ma co obawiać się klejących włosów, po miodku nie zostaje nawet ślad.


Aloesowa. Po takiej płukance włosy są bardziej błyszczące, mniej się puszą i oczywiście są lepiej nawilżone. 
Sposób przygotowania: 1 szklankę soku aloesowego mieszam z 2 szklankami wody.


Płukanki zakwaszające: mające za zadanie domknięcie łusek odchylonych podczas mycia włosów i dokładne oczyszczenie czupryny z resztek szamponu. Dodatkowo wygładzają i nabłyszczają włosy.

Cytrynowa. 
Sposób przygotowania: 1/4 szklanki soku z cytryny dodaję do 2 szklanek wody.

Octowa. 
Sposób przygotowania: 2 łyżki octu winno - jabłkowego mieszam z 2 szklankami wody.


Płukanki ziołowe: mogą przesuszać włosy, dlatego na ogół przed zastosowaniem naparu, myję włosy i nakładam nawilżającą maskę, lub odżywkę.

Szałwiowa. Włosy po tej płukance są lekko wyprostowane, gładkie, błyszczące, mogą być delikatnie przyciemnione, chociaż osobiście nie zaobserwowałam tego u siebie. 
Sposób przygotowania: 2 łyżki suszonej szałwii zalewam 2 szklankami wody, zaparzam pod przykryciem przez ok. 15 minut, odcedzam i czekam, aż napar przestygnie.

Pokrzywowa. Przedłuża świeżość włosów, zapobiega przetłuszczaniu, przy systematycznym używaniu wzmacnia włosy, zmniejsza wypadanie.
Sposób przygotowania: identycznie jak w przypadku szałwiowej.
Kiedyś skusiłam się na wykonanie tej płukanki ze świeżych listków pokrzywy. Nie polecam tego sposobu. Widziałam na włosach lekko zielony odcień. W przypadku blondynek zielonkawe włosy gwarantowane :)

Miętowa. Podobnie jak pokrzywowa przedłuża świeżość, nabłyszcza i pozostawia piękny zapach. Szkoda, że jest krótkotrwały. Daje bardzo delikatne uczucie chłodu i odświeżenia skóry głowy. Również nie polecam osobom z jasnymi włosami. 
Sposób przygotowania: 2 torebki mięty zalewam 2 szklankami wody, zaparzam pod przykryciem ok. 15 minut, czekam aż napar przestygnie i używam do ostatniego płukania.

Płukanka przyciemniająca - kawowa: włosy po takiej płukance stają się błyszczące i sypie, a efekt przyciemnienia jest delikatny, zapach kawy długo utrzymuje się na włosach.
Sposób przygotowania: 2 łyżki kawy zalewam 2 szklankami gorącej wody, czekam aż się zaparzy i dokładnie odcedzam fusy.