niedziela, 12 kwietnia 2015

Niedziela dla włosów (12)


Ten dzień dla włosa to przede wszystkim powrót do maski Biovax Naturalne Oleje. Wcześniej od czasu do czasu kupowałam tylko wersję w saszetce i stąd wiem, że moje włosy bardzo się z nią polubiły. Jednak ostatnio jakoś całkiem o niej zapomniałam, a że trafiłam na promocyjną cenę, kupiłam pełną wersje. Gęsta, nielejąca konsystencja tej maski to miła odmiana po zbyt rzadkich rosyjskich maskach i koktajlu owocowym Lorys . Szampon ze skrzypem polnym firmy Farmona to produkt, który też już kiedyś miałam i z chęcią używam go ponownie.

Czego użyłam ?

- szampon skrzyp polny Farmona
- odżywka Nivea Hydro Care
- maska Biovax Naturalne Oleje
- płukanka lniana
- Cudowny Olejek Garnier Frustis
- serum Avon

Efekt: 

Włosy po takiej pielęgnacji były dobrze nawilżone, błyszczące i jak to bywa po lnianej płukance, bardzo mięciutkie. Tylko pofalowały się nie tak, jakbym chciała. Fala przebiega tylko przez środek głowy. Ale bywało gorzej np. kiedy jedna strona została zupełnie prosta, a na drugiej pojawił się nieśmiały skręt :)

środa, 8 kwietnia 2015

10 ulubionych płukanek do włosów



Płukanki to świetny sposób na dopełnienie pielęgnacji włosów. Na ogół ich przygotowanie nie jest ani czasochłonne, ani skomplikowane więc chętnie po nie sięgam i przyznaję, że właśnie taką formę dbania o włosy polubiłam na długo przed odkryciem włosomaniactwa. Nie są to na pewno żadne odkrywcze pomysły - tylko te najprostsze, a same płukanki robię się ze składników, które właściwie zawsze mam pod ręką.
Warto pamiętać, że do płukanek najlepsza jest woda przegotowana lub demineralizowana. Inaczej cały dobroczynny wpływ jaki mają płukanki, może się ulotnić, bo twarda, kranowa woda sprawi, że włosy będą sztywne i szorstkie.
Płukanki powinny być chłodne. Dzięki temu łuski zostaną domknięte, a włosy staną się błyszczące.
Stosuje się je do ostatniego płukania włosów.

Płukanki nawilżające:  

Piwna. Przed użyciem należy zostawić otwarte piwo, żeby zdążyło się wygazować. Warto zabezpieczyć też włosy przed przeproteinowaniem i wcześniej zastosować emolientową maskę, lub nałożyć na włosy olej. Piwo dodaje czuprynie objętości, włosy stają się grubsze, wyraźnie usztywnione i mięsiste, w przypadku loków skręt zostanie podkreślony. U mnie najlepiej sprawdza się proporcja 1:2, czyli 1/2 litra piwa i 1 litr wody. Radzę jednak przetestować kilka proporcji. Zapach piwa na szczęście szybko ulatnia się z włosów.



Lniana. Ta płukana zapewnia przede wszystkim pięknie błyszczące, miękkie, wygładzone i zdyscyplinowane włosy.  
Sposób przygotowania: łyżkę siemienia lnianego zalewam szklanką wody i gotuję na wolnym ogniu przez 10-15 minut, co jakiś czas mieszając. Po ugotowaniu od razu przecedzam, bo wywar szybko gęstnieje. Następnie lekko rozcieńczam wodą, by płukanka stała się płynna. Polewam nią umyte włosy. 
 
Miodowa. Płukanka bardzo dobrze nawilża włosy, nabłyszcza i pozostawia je przyjemnie miękkie.
Sposób przygotowania: łyżkę miodu rozpuszczam w 1/2 litra chłodnej wody i stosuję do ostatniego płukania. Nie ma co obawiać się klejących włosów, po miodku nie zostaje nawet ślad.


Aloesowa. Po takiej płukance włosy są bardziej błyszczące, mniej się puszą i oczywiście są lepiej nawilżone. 
Sposób przygotowania: 1 szklankę soku aloesowego mieszam z 2 szklankami wody.


Płukanki zakwaszające: mające za zadanie domknięcie łusek odchylonych podczas mycia włosów i dokładne oczyszczenie czupryny z resztek szamponu. Dodatkowo wygładzają i nabłyszczają włosy.

Cytrynowa. 
Sposób przygotowania: 1/4 szklanki soku z cytryny dodaję do 2 szklanek wody.

Octowa. 
Sposób przygotowania: 2 łyżki octu winno - jabłkowego mieszam z 2 szklankami wody.


Płukanki ziołowe: mogą przesuszać włosy, dlatego na ogół przed zastosowaniem naparu, myję włosy i nakładam nawilżającą maskę, lub odżywkę.

Szałwiowa. Włosy po tej płukance są lekko wyprostowane, gładkie, błyszczące, mogą być delikatnie przyciemnione, chociaż osobiście nie zaobserwowałam tego u siebie. 
Sposób przygotowania: 2 łyżki suszonej szałwii zalewam 2 szklankami wody, zaparzam pod przykryciem przez ok. 15 minut, odcedzam i czekam, aż napar przestygnie.

Pokrzywowa. Przedłuża świeżość włosów, zapobiega przetłuszczaniu, przy systematycznym używaniu wzmacnia włosy, zmniejsza wypadanie.
Sposób przygotowania: identycznie jak w przypadku szałwiowej.
Kiedyś skusiłam się na wykonanie tej płukanki ze świeżych listków pokrzywy. Nie polecam tego sposobu. Widziałam na włosach lekko zielony odcień. W przypadku blondynek zielonkawe włosy gwarantowane :)

Miętowa. Podobnie jak pokrzywowa przedłuża świeżość, nabłyszcza i pozostawia piękny zapach. Szkoda, że jest krótkotrwały. Daje bardzo delikatne uczucie chłodu i odświeżenia skóry głowy. Również nie polecam osobom z jasnymi włosami. 
Sposób przygotowania: 2 torebki mięty zalewam 2 szklankami wody, zaparzam pod przykryciem ok. 15 minut, czekam aż napar przestygnie i używam do ostatniego płukania.

Płukanka przyciemniająca - kawowa: włosy po takiej płukance stają się błyszczące i sypie, a efekt przyciemnienia jest delikatny, zapach kawy długo utrzymuje się na włosach.
Sposób przygotowania: 2 łyżki kawy zalewam 2 szklankami gorącej wody, czekam aż się zaparzy i dokładnie odcedzam fusy. 

 



 

 

sobota, 4 kwietnia 2015

Niedziela dla włosów (11)



Tym razem moja niedziela dla włosów wypadła w sobotę i jej głównym celem było wypróbowanie maski z kefirem i chlebem żytnim, lubianej przeze mnie włosowej ekspertki - Babuszki Agafii.

Czego dokładnie użyłam ?

- olej Amla ( trzymany ok. godzinę )
- szampon na kwiatowym propolisie Babuszki Agafii
- odżywka Nivea Hydro Care
- maska kefir i chleb żytni Babuszki Agafii ( trzymana ok. 20 min. )
- Garnier Fructis Cudowny Olejek

To moje pierwsze użycie tej rosyjskiej maski i trudno na razie powiedzieć jak działa na moje włosy. Z pewnością za parę dni wypróbuję jej solo, bez wcześniejszego olejowania włosów, niech pokaże co potrafi. Jedyne co przeszkadza mi w niej już teraz, to podobnie jak w przypadku tej drożdżowej - zbyt rzadka konsystencja.

Efekt:

Ogólnie to jestem zadowolona z dnia dla włosa. Dzięki użyciu Amli włosy błyszczą jak szalone. Co prawda nie, aż tak ja na zdjęciu - to zasługa lampy, bo fotograf spieszył się na arcyważny mecz no i zdjęcie robione było w pośpiechu :) Oprócz tego ciągle czuję zapach maski, który na pewno nie kojarzy mi się z chlebem, czy kefirem, jest bardzo przyjemny. Włosy dodatkowo są miłe w dotyku i w miarę ujarzmione.

środa, 1 kwietnia 2015

Gryczany scrub do ciała - Bania Agafii


Ostatnio odkryłam kolejną, osiedlową drogerię w moim mieście, w której półki przepełnione są rosyjskimi kosmetykami i innymi pielęgnacyjnymi cudeńkami. Nie ukrywam, że bardzo się z tego powodu cieszę, chociaż muszę się baaardzo pilnować, żeby nie zabrać ze sobą połowy sklepowego asortymentu. Jako, że zużyłam już całe kawowe mydło peelingujące szukałam nowego zdzieraka. Wybór padł na gryczany scrub do ciała z serii Bania Agafii, zamknięty w charakterystycznej saszetce.

Co mówi producent ?

PRODUKT ZAWIERA 100% NATURALNYCH SKŁADNIKÓW

Scrub  przeznaczony do poprawy sprężystości  skóry. Ostrożnie oczyszcza, tonizuje i przygotowuje skórę do dalszej pielęgnacji. Naturalne składniki przywracają skórze elastyczność i pomagają zachować młody wygląd. 

 Sposób użycia: lekkimi, masującymi ruchami nanosimy na ciało, zmywamy wodą.

Skład: Aqua, Carbomer, Potassium Hydroxide, Polyethylene, Polygonum Fagopyrum Seed Powder (zielona gryka), Mel (ałtajski miód), Melissa Officinalis Leaf Extract (trawa cytrynowa), Organic Melissa Officinalis Leaf Oil (organiczny olej melisy), Parfum, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil (olej lawendy), Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid, Caramel, Iron Oxydes.

Zielona gryka -  jest bogatym źródłem witamin E, A, P, sprzyja oczyszczeniu skóry i usunięciu toksyn.
Ałtajski miód  -  bogaty w  mikroelementy i witamin grupy B, chroni skórę przed zmianami związanymi z wiekiem.
Cytrynowa trawa - bogata w kwasy organiczne, tonizuje i poprawia ochronne funkcje skóry.
Organiczny olej melisy - zawiera witaminę C i karoten,  poprawia sprężystość i elastyczność skóry.
 Cena: 5zł - 9zł / 100ml

Scrub ma dość gęstą konsystencję, dzięki czemu nic nie spływa po skórze i kosmetyk dobrze rozprowadza się po ciele. 
Bursztynowy zdzierak pachnie dla mnie bardzo przyjemnie, chociaż na pewno nie każdemu ten zapach przypadnie do gustu. Czuć kwiaty, zioła i delikatną cytrynową woń. 



Początkowo obawiałam się, że scrub będzie mocno ścierał naskórek, a nie lubię zbyt przesadnego peelingu. Jednak rozdrobnione (choć wypatrzyłam parę całych) ziarna zielonej gryki nie okazały się, aż takie groźne.  Kosmetyk bardzo dobrze złuszcza martwy naskórek, wygładza skórę, sprawia, że jest przyjemnie sprężysta i przygotowana do dalszych zabiegów. Jednym słowem, spełnia obietnice producenta. No, chociaż ciężko stwierdzić, czy pomoże mi w zachowaniu młodego wyglądu :)

Jest to z pewnością ciekawy kosmetyk i przypadnie do gustu osobom, którym wystarcza niezbyt mocny peeling i przy okazji zakupów rosyjskich specyfików warto się w niego zaopatrzyć. 


niedziela, 29 marca 2015

Niedzielne kremowanie włosów (10)




Na tą Niedzielę dla włosów czekałam już od dłuższego czasu. Chciałam wypróbować jak to będzie w moim przypadku z kremowaniem włosów. Czy spodoba się im taka pielęgnacja, czy raczej nie. Okazja właśnie się nadarzyła, bo skończyłam balsam do ciała z Avon, którego na włosy nigdy bym nie nałożyła i wybrałam coś bardziej im przyjaznego - Isana krem do ciała z masłem kakaowym i masłem shea.




Wiele osób poleca właśnie ten rossmannowski kosmetyk do kremowania włosów, bo skład ma całkiem niezły i powinny polubić się z nim szczególnie czupryny niskoporowate:

Aqua, Glycerin(Gliceryna), Glyceryl Stearate SE, Ethylexyl Stearate, Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Butylene Glycol, Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Panthenol (Pantenol), Copernicia Cerifera Cera (naturalny wosk roślinny pozyskiwany z liści kopernicji), Theobroma Cacao Butter (masło kakaowe), Sodium Cetearyl Sulfate, Parfum, Isopropyl Palmitate, Carbomer, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Coumarin.

Kremowanie z jednej strony sprawiło mi mniej kłopotów niż olejowanie, bo nic nie kapało, nic nie spływało, ale z drugiej strony trzeba uważać i delikatnie nakładać krem, bo przez swoją konsystencję ciężko go rozprowadzić nie wyrywając przy tym włosów. 
Krem nałożyłam tak jak zwykle nakładam olej, czyli na suche włosy, na ok. godzinę.

Czego jeszcze użyłam ?

- mydło cedrowe 
- odżywka Nivea Hydro Care
- serum Avon na końcówki
- cudowny olejek Garnier Fructis

Efekt: 


Włosy po kremowaniu były nawilżone, miękkie, nie puszyły się, stały się gładkie. 
Nie miałam żadnych problemów ze zmyciem kremu. Dzięki zawartości wody i emulgatorów w składzie, jest to nawet łatwiejsze, niż w przypadku oleju. 

Moje włosy polubiły kremowanie i myślę, że jest to świetna alternatywa olejowania. Raz na jakiś czas z chęcią będę powtarzała taką Niedzielę dla włosów, a na co dzień krem Isana będzie mi służył w tradycyjny sposób, bo skóra też jest z niego zadowolona. Myślę, że wydane 9,99zł (krem kupiłam w promocji) na kosmetyk 2w1 jest całkiem udanym zakupem, tak jak udany okazał się dzień dla włosa :)