czwartek, 4 grudnia 2014

Suchy szampon Radical


Co mówi producent ?


Suchy szampon w aerozolu w prosty i szybki sposób oczyszcza skórę głowy oraz włosy pomiędzy myciami. Skrobia kukurydziana pochłania nadmiar sebum oraz zanieczyszczenia, pozostawiając włosy świeże i pachnące. Dodatkowo ekstrakt ze skrzypu polnego i aloesu wyraźnie wzmacnia włosy oraz zapobiega ich przetłuszczaniu, przywracając witalność i blask. Po użyciu szamponu fryzura nabiera objętości i lekkości, włosy są uniesione u nasady oraz bardziej podatne na stylizację.
Na suche, dobrze wyszczotkowane pasma włosów rozpylić niewielką ilość szamponu z odległości ok. 20 cm. Pozostawić na ok. 2 minuty i dokładnie wyczesać włosy. Następnie ułożyć fryzurę. Przed użyciem mocno wstrząsnąć pojemnikiem. Nie rozpylać w kierunku oczu.
W razie konieczności można użyć suszarki, by usunąć resztki produktu.
Ma działanie wzmacniające.

Skład: Butane, Propane, Isobutane, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Alcohol Denat, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Aqua, Horsetail herb exctract, parfum.


Zawsze myślałam, że suchy szampon to kosmetyk, który nigdy nie znajdzie miejsca w moich zbiorach. 
A jednak,noszenie czapki i włosy wyglądające nijak po jej ściągnięciu, spowodowały, że postanowiłam mu ulec. Należę do osób, które nie czekają na założenie czapy, aż przyjdą siarczyste mrozy. Wystarczy parę stopni poniżej zera, a ja bez nakrycia głowy z domu nie wyjdę. Z związku z tym, zdążyłam już w tym sezonie trochę ponarzekać na stan „poczapkowy” włosów i szukać dla nich ratunku. Pomijam, że pod czapką włosy elektryzują się nieznośnie, ale dla mnie gorszy staje się fakt, że szybko się przetłuszczają. Bez noszenia czapki, włosy myję co 2 dzień i to w zupełności wystarcza ,a kiedy nastaje sezon nakrycia głowy ,najchętniej myłabym je codziennie, a na to raczej nie mogę sobie pozwolić. 

Suchy szampon kupiłam z nastawieniem, że będę używała go tylko w sytuacjach kryzysowych, jak już nie będę mogła patrzeć spokojnie na stan kudełków. Wybór padł na Redical, bo akurat napotkałam promocję i kosztował ok.7 zł.

Rano, przed użyciem bałam się ,że pojawi się problem z wyczesaniem białego nalotu na włosach i czapka pozostanie na głowie już do końca dnia :) ale na szczęście dość łatwo było wyczesać proszek z czupryny.
W efekcie włosy stały się troszkę bardziej puszyste, lekkie, nieobciążone i najważniejsze-nie wyglądały na tak przetłuszczone, jak w rzeczywistości były. Lekko zmatowiały, ale nie spodziewałam się błysku, jak z reklamy. Zapach przypomina mi cytrusy i dość długo utrzymał się na włosach, co przypisuję na plus. 
Odświeżenie fryzury utrzymało się ok.5 godz., później włosy wołały o oczyszczenie za pomocą tradycyjnego szamponu. 
Z wydajnością suchego szamponu mogłoby być ciut lepiej, ale biorąc pod uwagę, że mam zamiar korzystać z niego tylko w wielkiej rozpaczy nad stanem zanieczyszczonych włosów, nie skończy się, aż tak szybko. 

Radical to mój pierwszy suchy szampon do włosów, dlatego nie mam porównania do innych, ale wbrew moim obawom, spisał się całkiem nieźle.




W pozostałych sytuacjach, kiedy włosy nie wyglądają dobrze, a nie chcę używać suchego szamponu, w obawie, że zbyt częste stosowanie przesuszy włosy, spinam je. Pewnie dla większości to logiczne, ale czasem zdarza mi się spotkać osoby z rozpuszczonymi i silnie przetłuszczonymi włosami, a tego już zrozumieć nie potrafię, bo takie włosy raczej uroku nikomu nie dodają.

wtorek, 2 grudnia 2014

Włosowe pytania i odpowiedzi

Dzisiejszy post jest odpowiedzią na kolejną już nominację do zabawy Liebster Blog Award. Bardzo dziękuję autorce bloga Fair Hair Care za nominację,a że pytania są włosowe z chęcią na nie odpowiem i posłużą mi za wpis, ale tym razem nie nominuję nikogo :)

Pytania,które otrzymałam od Fair hair care :


  1. Która gwiazda ma według Ciebie najpiękniejszą fryzurę?
  2. Jaki jest Twój cel pielęgnacji włosów?
  3. Jaka jest najgorsza rzecz, jaką zrobiłaś kiedykolwiek swoim włosom?
  4. Jaka jest Twoja ulubiona forma pielęgnacji włosów?
  5. Dokończ zdanie: moje włosy byłyby idealne, gdyby...
  6. Maska czy odżywka?
  7. Od kiedy i dlaczego zajęłaś się bardziej profesjonalną pielęgnacją włosów?
  8. Gdybyś na jeden dzień mogła mieć wymarzone włosy, jak by one wyglądały?
  9. Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk do włosów?
  10. Czego nigdy nie odważyłabyś się zrobić swoim włosom?
  11. Dokończ zdanie: mój ulubiony blog o świadomej pielęgnacji włosów to... 

Moje odpowiedzi: 


1. Moją włosową faworytką wśród gwiazd jest Justyna Steczkowska. Lubię patrzeć na jej włosy,szczególnie w prostej wersji. Włosy gwiazd to często efekt doczepiania, zagęszczania itp. więc wolę podziwiać włosy dziewczyn na blogach, bo wiem, że są naturalne.

2. Moim celem jest sprawić, żeby włosy wyglądały jak najlepiej, aby były moją ozdobą i przede wszystkim,żeby były zdrowe 

3.  Ciężkie pytanie, bo moje włosy źle nigdy ze mną nie miały. Nie prostowałam, nie zakręcałam ich za często, nie farbowałam, nawet nie używałam przez długie lata suszarki. Ale jak już mam wybrać to niech będzie ten „grzech” prostowania;)

4   Lubię olejowanie włosów. Czuję wtedy że są zadowolone z takiej pielęgnacji. Dużo oczywiście zależy od oleju, bo np. do zapachu sezamka nigdy nie przywyknę i już chyba zawsze będzie mi przeszkadzał, ale za to włoski mam po nich w rewelacyjnej formie :)

5.  Dokończ zdanie: moje włosy byłyby idealne, gdyby... zawsze równomiernie falowały. Czasem prawa strona zupełnie nic sobie na robi z tego, że lewa prezentuje falki na dole włosów i pozostaje prosta, czy prawie prosta.

6.  Zdecydowanie maska. Mam parę ulubionych masek (Alterra granat i aloes, Kallos  Latte, regenerująca maska z olejami Biovax, maska drożdżowa Babuszki Agafii) do których chętnie wracam, a idealną odżywkę napotkałam do tej pory tylko jedna na włosowej drodze (Nivea-odżywka odbudowująca do długich włosów).

7.  Świadomą pielęgnacją zajęłam się po jednym ze spotkań z koleżanką- włosomaniaczką. Na  początku byłam dość sceptycznie nastawiona do jej szaleństwa włosowego, ale później coraz częściej i chętniej zaczęłam przesiadywać najpierw na blogu Anwen, a później na wielu innych, poświęconych pielęgnacji włosów. Temat zaciekawił mnie na tyle, że postanowiłam założyć swojego bloga, gdzie pokazuję swoje eksperymenty włosowe, jedne mniej inne bardziej udane, recenzje kosmetyków.

8. Czarne ,proste, długie.

9.  Oj, trudne pytanie, bo mam ich kilka. Ale po namyślę stwierdzam, że na dzień dzisiejszy jest to olej kokosowy. Uwielbiam miękkość, blask i nawilżenie jakie prezentują moje włosy po tym oleju.

10.  Zabiegi typu rozjaśnianie, trwała ondulacja, chemiczne farbowanie. 

11. Pierwszy jaki zaczęłam czytać, czyli blog Anwen. Z nieco mniej znanych bardzo polubiłam http://wlosymuszabycdlugie.blogspot.com/ i podziwiam autorkę bloga przede wszystkim za to, że codziennie dodaje post, a każdy z nich jest ciekawy i szczegółowo dopracowany, brawo :)

niedziela, 30 listopada 2014

Glutek+żelfix








Na którymś z forum włosowych przeczytałam o „dżemie lnianym” i wiedziałam, że wcześniej, czy później znajdzie się on ma moich włosach. Mieszanka glutka z siemienia lnianego i żelfixu ma na celu wydobycie pięknych fal na włosach. Pamiętam, jak dobrze zadziałał sam glutek, więc byłam ciekawa, czy we współpracy z żelfixem zdziała cosik więcej.  

 Gluta przygotowałam według przepisu, o którym wspominałam tutaj. Do przecedzonego już glutka dodałam 1,5 łyżki środka żelującego i od razu pożałowałam, że i tym razem moja tendencja do przesady w ilości dała o sobie znać. Jedna, nawet płaska łyżka byłaby w sam raz, tyle wiem na przyszłość. 
 
Po wgnieceniu papki we włosy, fale okazały się identyczne, jak te z samego glutka, bez żelfixu. Na dodatek czułam mało przyjemną sztywność i brak blasku, który tak lubię po wcieraniu gluta, czy płukance z siemienia. 

Myślę, że za jakiś czas dam jeszcze jedną szansę żelfixowi, ale tym razem będę dzielnie trzymała się zasady z przepisu, że 1 łyżka to 1 łyżka, a nie 1,5 i może wtedy będzie miękko, a nie twardo i sztywno na włosach :)
 

piątek, 28 listopada 2014

Wybielająca odżywka do paznokci Laura Conti





Odżywkę do paznokci Laura Conti stosuję już ponad miesiąc, więc pora napisać o niej parę słów. 

Co mówi producent ?

Wybielająca odżywka do paznokci. Zdrowy i naturalny wygląd dla pożółkłych paznokci.
Odżywka przywraca matowym i pożółkłym paznokciom zdrowy i naturalny wygląd. Działa natychmiastowo oraz długofalowo. Już po pierwszym nałożeniu paznokcie są bielsze ( efekt optyczny), a regularna kuracja przez dłuższy czas (ok. 3 tygodni, w zależności od stanu płytki) sprawia, iż paznokcie odzyskują zdrowy, naturalny wygląd. Znikają przebarwienia i zażółcenia. Używana jako baza pod lakier tworzy warstwę ochronną, zabezpieczającą naturalną płytkę paznokcia przed ponownym żółknięciem. Szczególnie polecana do stosowania pod ciemne emalie.

Cena: ok.9zł 


Moje paznokcie mają raczej nieciekawy kolor, ze śladami przebarwień. Nie wyobrażam sobie nie pomalować ich zupełnie niczym, więc oprócz tego, że zależy mi na nadaniu im połysku to przede wszystkim na poprawieniu kolorytu. Pomóc miała mi w tym opisywana odżywka. Już dzisiaj mogę powiedzieć, że spełniła swoje zadanie i jestem z niej niezwykle zadowolona.
Nałożenie jednej warstwy nie przynosi zbyt spektakularnych efektów, wiec zawsze stosuję dwie warstwy i wtedy mam pewność, że paznokcie będą prezentowały się ładnie. Nabiorą zdrowego, naturalnego nieco mlecznego koloru i śmiało mogę się tak pokazać światu :)
Oprócz natychmiastowego efektu wybielenia, ich naturalna barwa też ciut pojaśniała. Nie jest tak, że mogę ich już w ogóle nie pokrywać czymkolwiek, ale jest lepiej niż przed stosowaniem tej odżywki. Planuję moczyć paznokietyki w soku z cytryny, może wtedy zrobią się na tyle bialutkie, że będę z nich naprawdę zadowolona.
Podsumowując, odżywka przypadła mi do gustu i polecam ją jako gwarancję ładnych, zdrowo wyglądających paznokci.