niedziela, 11 października 2015

Niedziela dla włosów (31)


Ostatnia niedziela dla włosów była bogata w amlę. Najpierw w wersji sproszkowanej, a później obecna w szamponie. Do tej pory nie mogłam narzekać na jej działanie, więc widząc w sklepie taką naturalną odżywkę do włosów nie mogłam się oprzeć. Co prawda postąpiłam inaczej niż zaleca producent, ale jakoś nie wyobrażam sobie dobrych efektów po umyciu włosów taką papką. 

Czego użyłam ?

 - 1 łyżeczka sproszkowanej amli, zmieszana z 2 łyżkami kremu nawilżającego Lorys i odrobiną wody nałożone na ok. 30 minut
- szampon Amla Enriched Herbal
- odżywka wygładzająca Sylveco
- Cudowny Olejek Garnier Fructis

Efekt:




Początkowo chciałam użyć łagodniejszego szamponu, jednak widząc stan włosów stwierdziłam, że może nie dać sobie rady i nie zmyć skorupki, która powstała na włosach. Miałam złe przeczucia, że włosy będą matowe i mimo wszystko pozostają sztywne. Czekało mnie miłe rozczarowanie. Włosy okazały się miękkie, nieobciążone, bez śladu pudru i lekko wygładzone, jak po użyciu oleju z amli. Jednym słowem niedziela dla włosów zalicza się do udanych.
Niestety szalejący wiatr nie miał litości i nie pozwolił zrobić zdjęcia, które oddawałoby cały urok jaki pozostawiła amla.

37 komentarzy:

  1. Moje włosy mają co dziennie niedzielę :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Odzywkq Sylveco to coś dla mnie, muszę się za nią rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię ją, chociaż znam ciut lepsze :)

      Usuń
  3. Super wyglądają :) Kiedyś miałam tą maskę w rękach, ale raczej nie sprawdziłaby się u mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie sprawuje się całkiem nieźle :)

      Usuń
  4. Bardzo ładne i zazdroszcze długości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, ostatnio pozbyłam się całych 2cm :)

      Usuń
  5. Są fragmenty, gdzie wiatr je oszczędził i widać piękny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne są, amla mnie bardzo zaintrygowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tam mimo wiatru widzę świetny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiedziałam, że istnieje amla w proszku. Zapewne zakupiłaś ja w tym nowym sklepie do którego i ja musze się wkrótce wybrać po zapasy włosowe, bo przecież mam ich za mało :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, kupiłam ją w sklepie, o którym myślisz. Co do zapasów to szczęśliwie udało mi się wykończyć parę produktów, więc sama rozumiesz...:)

      Usuń
  9. gęstość włosów jest porażająca :D piękne są :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ta sama amle w proszka ;) Swietnie wyszlo, piekne masz te wlosieta :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie używałam jeszcze amli zupełnie, muszę gdzieś o niej poczytać :)
    Masz takie piękne włosy... kiedyś miałam prawie identyczne(nawet mam gdzieś podobne zdjęcie :D) i nie mogę sobie darować, że tak je zniszczyłam... Teraz wyglądają zupełnie inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polubiłam się z amlą. Ehh, te włosowe grzechy... tak niewiele trzeba, żeby zniszczyć włosy, a przywrócić ich dobrą kondycję już nie jest takie proste :/

      Usuń
  12. O amli jeszcze nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń